poniedziałek, 29 grudnia 2014

#Connor Ball

Ze znudzeniem przyglądałam sie pracy kelnerów w Starbucksie. Rozejrzalam się powoli po kawiarni. Wszystkie stoliki były zajęte. Nagle usłyszałam trzask drzwi i przekleństwa. Podniosłam wzrok po drugiej stronie drzwi leżał chłopak w wyniku zderzenia z szklaną powłoką. Wszedł do kawiarni trzymając się za głowę. Stlumilam śmiech.
- Przepraszam, wolne? - spytał i nie czekając na potwierdzenie usiadł na krześle. Cicho jęknął i powiedział:
- Jak ja to wytłumaczę menagerowi? - uderzył głową w stolik i głośniej zaklął. Z zaciekawieniem przyjrzałam mu się dokładniej.
- No tak! - teraz to ja walnęłam głową w stół pełna podziwu dla siebie. - Ty jesteś Connor, tak? - spytałam mikos się uśmiechając.
- Tak, ale proszę zachowaj spokój - zrobił minę zbitego pieska.
- Spokojnie, lubie was, więc nie zamierzam wykonywać swojego idola.
- Dziękuję - odetchnął z ulgą. - Błagam pomoż mi znaleźć jakieś usprawiedliwienie dla mojego wyglądu. Mamy dzisiaj wywiad do MTV i nie dość że tak wyglądam, to jeszcze jak chłopaki się dowiedzą to... - zawiesił głos.
- Zawsze możesz powiedzieć że napadli cię kosmici - w tym momencie przybyła sobie w myślach face palma.
- Hmmm... To by było dobre... - zastanowił się.
- Okej, muszę lecieć. Spotkajmy się jutro tutaj o tej samej, ok? - i zanim zdążyłam odpowiedzieć już go nie było.
Wróciłam do domu i włączyłam telewizję. Na MTV leciał wywiad z chłopakami. Uśmiechnęłam się i ułożyłam wygodniej. Zapowiada się ciekawy wieczór...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz