Wystukiwalam rytm, uderzając palcami w szkolną ławkę. Rozejrzalam się po klasie. Nie tylko ja byłam znudzona. Pan Higgings nigdy nie mówił ciekawie. Po chwili usłyszałam jak ktoś zaczyna stukać długopisem wpasowując się do wystukiwanej przeze mnie melodii. Odwróciłam się. Trzy ławki za mną siedział niejaki Ash... Gwiazda szkolnej estrady. Razem z 3 przyjaciół grał w zespole 5sos, 5 Seconds Of Summer.
Muszę przyznać, że grali całkiem dobrze. Widząc, że mu się przyglądam uśmiechnął się. Odpowiedziałam na ten gest i odwróciłam się do tablicy. Popatrzyłam na zegarek. Jeszcze 15 minut... Aghhh!!! Nie wytrzymam! Jęknęłam cicho, na co wkurzony nauczyciel nakazał mi opuścić klasę. Przejechałam ręką po twarzy rozluźniając się. Mam wolne... Po chwili usłyszałam trzask zamykanych drzwi za mną. Po raz kolejny obejrzałam się i po raz kolejny zobaczyłam Ash'a. Dotknął ucha, lekko się krzywiąc. - Pan Higgings to ma jednak mocną rękę - zaśmiałam się. - Za co wyleciałeś? - spytałam nadal rozbawiona. - Uznajmy, iż nie mniemałem, że na lekcji nie wolno wydobywać z gardła dźwięków adekwatnych do układających się w niezrozumiałą dla śmiertelnika symfonię dźwięków. - zakończył z poetycką pozą. - Jednym słowem, zacząłeś śpiewać? - popatrzyłam na niego. Skrzywił się. - Moja wersja brzmi lepiej - roześmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę parku. Szliśmy w niekrępującej ciszy. - Zapraszam na kawę - Ashton otworzył przede mną drzwi do Sturbucksa. - OMFG! OMFG! Nie wierzę!! Zostałam zaproszona przez Ashtona Irwina do kawiarni! Czekaj tylko napisze na fb i tt! - wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. - Dzięki - podziękowałam kiedy podał mi frappucino. - Nie ma za co. Chodź się przejść - wybiegł nie biorąc reszty. Zaśmiałam się i pobiegłam za nim. Znalazłam go przed fontanną. Stał do mnie tyłem, więc korzystając z okazji pchnęłam go do środka. Nie przewidziałam że chłopak pociągnie mnie za sobą. Teraz leżeliśmy cali mokrzy i zalewaliśmy się z sytuacji. - Wiesz co Irwin, całkiem spoko z ciebie gość - uśmiechnęłam się do blondyna. - Wiesz co, [T.N] całkiem spoko z ciebie gościówa - znowu wybuchliśmy śmiechem. - Chodź do mnie, dam ci coś na przebranie - wyciągnął rękę pomagając mi wstać i wyjść z fontanny. Wróciliśmy pod szkołę po jego samochód. Wytrzeszczylam oczy widząc jak kieruje się ku czarnemu BMW. - Zarobiłem na koncertach z chłopakami - wyszczerzył się. - Wow... Cudne jest... - przejechałam palcem po karoserii. - Zapraszam - otworzył przede mną drzwi. Wsiadłam a za chwilę chłopak pojawił się po mojej prawej stronie. - To... Gdzie mieszkasz? - spytałam zaciekawiona. - Zobaczysz - uśmiechnął się tajemniczo. - Ale uprzedzam, że nie mieszkam sam. - Wiem. Mieszkasz z Calumem, Luke'em i Michael'em. Razem tworzycie zespół 5sos. Tadaaaam! - roześmialiśmy się. - Od razu uprzedzam przed Cliffordem. Nie wiadomo jaki kolor bedzie dziś miał. - powiedział otwierając przede mną drzwi. - Ash, ty geju, gdzie byłeś? - wydarł się Cal wychodząc z salonu. - Hmmm... - mruknął widząc mnie. - Ty nie jesteś Ash - stwierdził po chwili oględzin. - No co ty nie powiesz - sarkastycznie rzucił Ashton, zamykając drzwi. - Czeee... Hej śliczna! - rzucił Luke dołączając do naszej grupy. - Cześć Lukeeeeey! - rzuciłam się na niego. - Wow Wow! Spokojnie, starczy mnie dla wszystkich - wydusił kiedy reszta rzuciła się na nas i leżeliśmy na podłodze jako wielka kanapka. - Jeszcze ja! - na górze wylądował Michael. - Help! - wymusiłam z siebie wydobycie głosu. - Chodź dam ci coś na przebranie - Irwin pociągnął mnie za sobą, kiedy wydostaliśmy się z tej ludzkiej plątaniny. Weszliśmy do jego pokoju. W kącie zobaczyłam stojącą perkusję. - Trzymaj - podał mi jakiś podkoszulek i dresy. On sam ściągnął koszulkę która miał na sobie. - Nie ubierasz się? - spytałam go zdziwiona. - A co, rozpraszam cię? - Zaśmiał się. - Nie masz czym - wytknęłam mu język. Zrobił obrażona mine i wyszedł. Przebrałam się i zeszłam na dół. Michael popatrzył na mnie - Zajebiste buty, idziemy się jebać? - Okej - rzuciłam. - To zapraszam - złapał mnie za rękę i pociągnął na górę. Miny chłopaków - bezcenne. Zaśmiałam się pod nosem. - To co robimy? - spytał kiedy znaleźliśmy się w jego pokoju. - Nie wiem, porozmawiajmy - uśmiechnęłam się. - Gramy w 20 pytań? - zaproponował na co z radością przytaknęłam. - Ulubiony kolor? - spytał. - Niebieski. Kolor włosów jutro? - moja kolej. - Hmmm... Niebieski - mrugnął. - Co sądzisz o Ash'u? - Jest całkiem spoko - wzruszyłam ramionami. - Ewww... I tylko spoko? Nie podoba ci się? - zachichotał niczym swatka. - Yyy... Nie - skłamałam. - Tsaa... Jasne, ale powiem ci coś w tajemnicy - rozejrzał się i nachylił do mnie. Czułam jego ciepły, lekko miętowy oddech na mojej szyi. - Ty też mu się podobasz - poczułam chłód kiedy się odsuwał. - Ash! - kiedy blondyn się pojawił, Mikey wstał i powiedział: - Nie spieprzcie tego oboje - i wyszedł. - Chyba musimy porozmawiać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz