Jak co dzień, spokojnie szłam do szkoły, mijając jak zwykle listonosza, panią Hood i jej syna który do mnie pomachał. Nie było tym nic dziwnego, w końcu chodziliśmy razem do klasy, no nie?
- Cześć! - z piskiem przyleciały do mnie Kate i Cindy.
- Hej - przytuliłam je lekko. Wkurzało mnie to przymusowe witanie, ale cóż... Nie jest się w elicie za darmo. Niestety!
- Co tam słychać? - spytałam
- A wszystko po staremu... - zaczęła Kate ale Cindy przerwała jej w pół zdania.
- Widziałaś tego nowego? Podobno to kolega Ashtona - pisnęła podekscytowana blondi. Wkurzało mnie to wszystko, ale posłusznie spojrzałam we wskazanym przez nią kierunku.
Pod ścianą stał wysoki blondyn z kolczykiem w wardze. Obok niego stał Irwin, Hood i Clifford.
- Cześć - Ash dźgnął mnie w bok. Znajomi twierdzili że zachowujemy się jak para ale byliśmy tylko dobrymi przyjaciółmi.
- Cześć Ashton - mruknęła uwodzicielsko Cindy, podchodząc.do chłopaka i całując go w policzek.
- Przedstawisz nam swojego kolegę? - rzuciła zalotnie Kate.
- Hmmm... No dobra - odparł chłopak jakby był niepewny losu swojego kumpla.
- Luke Hemmings - blondyn skłonił się, na co dziewczęta zachichotały rumieniąc się.
Nowy popatrzył na mnie rozbawiony jakby pytając się, czy zawsze to tak wygląda. Skinęłam głową. Taka była prawda. Te dwie zachowywały się praktycznie jak dziwki. Więc dlaczego się z nimi przyjaźnię? Nie wiem. Ale mam nadzieję, że nie stanę się taka jak one.
- Ja jestem Emily, a to Cindy i Kate. - wskazałam dłonią na roześmiane blondynki.
- Miło mi.
- Hej, Vick, robię dzisiaj imprezę, wbijasz? - rzucił hasłem Mikey. W zasadzie z nim, jak i Ashem oraz Calumem miałam lepszy kontakt niż z dziewczynami. Może dlatego że oni nie byli fałszywi....
- Jeszcze się pytasz? - dzisiajniebieskowłosychłopak zaśmiał się.
- To było do przewidzenia.
Zadzwonił dzwonek.
- Dobra, my spadamy, mamy WF widzimy się na lunchu - Cal mnie przytulił a Luke puścił nam oczko. Jestem pewna że tamte dwie już miały mokro w majtkach.
- O! M! G! - Kate pomachała rękami.
Ja tylko uśmiechnęłam się i ruszyłam na lekcję.
****
Nadeszła wreszcie upragniona chwila. Czas lunchu. Razem z moimi 'przyjaciółkami' ruszyłam do stołówki. Uśmiechnęłam się do kobiety za ladą i poprosiłam o sałatkę. Kiedy odebrałam swoją porcję, ruszyłam do wolnego stolika.
- Hej, można? - obok mnie zatrzymał się Luke.
- Po co się pytasz, jasne że tak - uśmiechnęłam się.
- Ooooo... Heeej! - pisnęła Kate uwieszając się na chłopaku na co on spojrzał na mnie z przerażoną miną. Stłumiłam śmiech.
- Cześć - przy stoliku pojawiła się reszta bandy. Reszta lunchu upłynęła na luźnej rozmowie.
- To widzimy się u mnie. - rzucił Clifford na pożegnanie. Luke podszedł i mnie przytulił.
- Daj mi twój numer - wyszeptał, po czym się odsunął.
- 628816201 - podyktowałam a chłopak puścił mi tzw. strzałkę.
Zapisałam jego numer i rozeszliśmy się.
***
- Cześć! - krzyknęłam wchodzàc do domu.
- Siema sis - z kuchni wyłonił się Max.
- Idę na imprezę do Clifforda. - poinformowałam go na co tylko skinął głową.
Odrobiłam zadanie i zaczęłam przygotowywać się na imprezę. Ubrałam czarną bokserkę i czarne rurki. Delikatny makijaż i gotowe.
- Siemason! - rzuciłam się na Mikeya który witał gości.
- Hej! Luke już jest - na wzmiankę o jego kumplu zarumieniłam się.
- Cześć Vic - na dźwięk jego głosu uśmiechnęłam się.
- Witaj Luke.
- Drinka? - spytał.
- Z chęcią - przytaknęłam.
- Ymmm... Muszę iść - rzucił po 10 minutach rozmowy. Powiedziałam coś nie tak?
- Witajcie! Jesteśmy 5 seconds of summer!!!! - spojrzałam na scenę. Kiedy zobaczyłam znajome twarze uśmiechnęłam się. Chłopcy zagrali kilka piosenek, po czym Luke podszedł do mikrofonu.
- Tą piosenkę napisałem sam. Chciałbym ją zadedykować dziewczynie, którą poznałem jakieś 6 h temu. To dla ciebie - powiedział patrząc mi w oczy. - Piosenka nosi tytuł "Kiss me". Mam nadzieję, że wam się spodoba.
- Ah... To pewnie o mnie - obok mnie westchnęła Kate.
- Na 100% - dodała Cindy.
Zrobiłam to co robię od 6 h. Uśmiechnęłam się i wróciłam do obserwowania wokalisty.
--#--#--#--#--#+x+#--#--#-+#--#--
Wiem ze kiepski ale pisany na szybko i z goraczka. Nie chcialam zawiesc czytelnikow bloga o ile tacy sa. PROSZE JESLI KTOS TO CZYTA NIECH SKOMENTUJE! DLA WAS TO NIC A DLA MNIE WIELE. CHCE WIEDZIEC CO SADZICIE! PROSZE xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz