Pod tym postem czekam na zamówienia :)
LYB xx
Imaginy o 5sos, The Vamps, The Janoskians i innych "fejmach". Miłego czytania! :)
sobota, 31 stycznia 2015
środa, 28 stycznia 2015
*1... 2... 3... SING!*
Późny wieczór. Przy barze pełno facetów, topiących swoje smutki w alkocholu. Skinięciem ręki poprosiłem barmana o kolejkę. Siedziałem obok jakiejś dziewczyny. Uznałem, że wypada się zapoznać, skoro prawdopodobnie spędzimy razem wieczór.
- Przepraszam bardzo, moje imię to miło cię poznać - mrugnąłem do niej na co odpowiedziała śmiechem.
- Ja jestem Nicol - zaśmiała się ponownie.
- Zapraszam - wyciągnąłem ją na parkiet gdzie ona zaczęła śpiewać piosenkę, która właśnie leciała.
Po chwili skapowałem, że ja też ją znam i dołączyłem do Nicol.
- Ooooooooo - śpiewaliśmy.
- Głośniej - szepnęła.
- Oooooooooo - zademonstrowała mi.
- Śpiewaj! - nakazała. I znowu zaczęliśmy się drzeć.
- Wszyscy faceci się na ciebie gapią - burknąłem.
- Ale tańczę z tobą - jednym krótkim zdaniem ucięła dyskusję.
- Czy ty też to czujesz? - spytałem - Miłość płonie, a ja widzę straże które pragną ugasić ten pożar w sercu.
- Tak, od stóp do głów. - uśmiechnęła się.
Dopiero potem w taksówce, zorientowałem się, że ona mnie znała.
Wziąłem notatnik i zacząłem pisać piosenkę.
It's late the evening
Glass on the side I've been sat with you
For most of the night
Ignoring everybody here...
poniedziałek, 26 stycznia 2015
*Amnesia*
Przeczytaj notkę pod rozdziałem!
Westchnąłem cicho. Siedziałem nad rzeką na naszym kamieniu. Odkąd ze mną zerwałaś, byłem tu już kilkanaście razy. Co mnie trzymało? Wspomnienia.
Te wszystkie lekcje które opuszczaliśmy po to, aby pobyć w swoim towarzystwie. Ponownie westchnąłem i rzuciłem najbliżej leżącym kamieniem w wodę.
I though about our last kiss xx
Tak, dokładnie to pamiętam... Byłaś taka niepewna... Urocze - uśmiechnąłem się sam do siebie.
Smakowałaś miętowymi lodami, na które chwilę wcześniej cię zaprosiłem. Przez dwa tygodnie szkoła rozmawiała tylko o nas. Z kieszeni wyciągnąłem telefon i otworzyłem galerię.
Tak, nadal je mam.
Te wspomnienia zapisane w formie elektronicznej.
Przewijałem palcem po ekranie wyświetlając kolejne zdjęcia.
To z balu, a to nasz pierwszy obiad z rodzicami... O! A to znowu nasza rocznica w Wesołym Miasteczku... Zdecydowanym ruchem wyłączyłem ekran i schowałem twarz w dłoniach.
Dlaczego to tak boli?
Chciałbym obudzić się z amnezją, i zapomnieć o tych wszystkich głupich rzeczach...
Czy ja naprawdę tego pragnę? Zapomnieć o najlepszych chwilach mojego życia?
Kiedy ostatnio, powiedzieli mi, że jesteś szczęśliwa z innym... Miałem ochotę rzucić się pod najbliższy samochód. Nie zrobiłem tego.
Czemu?
Nie wiem. Nie miałem odwagi... A może liczyłem na nagły zwrot akcji? Że wrócisz do mnie?
Kiedy on cię rani, czy wspominasz moje słowa?
To mnie zastanawia. Czy on tak samo dba jak ja? Czy jest przy tobie na każde zawołanie?
Tak. Jednak chciałbym. Chciałbym obudzić się z amnezją, bo boli mnie fakt, że z nim jesteś szczęśliwsza...
I wish thaf I could wake up with amnesia,
And forget about this stupid little things...
***
Wiem że krótki ale tak miał być.
Pamiętaj,
czytasz=komentujesz!
Ogłoszenia parafialne
Nie, nie zawieszam. Po prostu od teraz nastąpi taka seria shotów inspirowanych różnymi piosenkami. Będzie ich ok. 15. Pierwszy pojawi się jutro.
Do napisania,
LYA xx
#James McVey
- Witamy w kawiarni Sturbucks. Czy mogę przyjąć Twoje zamówienie? - wyrecytowałam standardową formułkę. Z powodu braku zainteresowania ze strony klienta podniosłam wzrok.
Przede mną siedziała jaszczurka czy jak to tam nazwać.
- Hmm... - ciekawe skąd ona się tu wzięła.
- Oh, widzę że poznałaś już Rexa - obok mnie jak spod ziemi wyrósł chłopak. Popatrzyłam na niego.
- Znam cię - wyszczerzył zęby.
- Tak? - uniosłam brwi - Jesteś psychicznym mordercą?
- Hmmm... Przeszkadzało by ci to? - zbliżył się do mnie nie zostawiając między nami żadnej wolnej przestrzeni.
- Hej! Ty masz pracować a nie gadać! - moja szefowa. Urocza kobieta *sarkazm*.
- Już, przepraszam - przewróciłam oczami.
- I nie rób głupich min bo ci z pensji obetnę warknęła po czym wróciła do poprzedniej czynności, którą było piłowanie wściekle różowych paznokci.
- Urocza osóbka - skomentował chłopak.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - ziroznizowałam.
- Słuchaj... Emmm.. Nie wiem jak masz na imię. Mógłbyś dać mi przestrzeń do pracy?
- Connor.
-Co?! - niezrozumiałam.
- Connor jestem. A ten chłopak co stoi za tobą od 10 min to James.
Odwróciłam się gwałtownie. Za mną stał uśmiechnięty blondyn.
- Hmmm... Siądźcie gdzieś zaraz przyjdę - powiedziałam. Za trzy minuty kończy się moja zmiana.
***
Po upływie wyznaczonego czasu dosiadłam się do stolika Connora i James'a.
- Jestem - odetchnęłam z ulgą.
- To ja zapraszam na kawę. - wyszczerzył się James.
- Błagam tylko nie tu - jęknęłam cicho.
- No raczej. - Connor puścił mi oczko. - Idziemy do nas.
-Ale ja nic o was nie wiem - zaczęłam się bronić.
- To się dowiesz - James przerzucił mnie przez ramię i po chwili znaleźliśmy się pod ich domem.
- Zapraszam - szarmancko otworzył przede mną drzwi.
- Więc ja jestem Connor Ball a to jest James McVey...
Sparaliżowało mnie. To nie może być ten McVey!
- Jak mają na imię twoi rodzice? - spytałam lekko drżącym głosem.
- Daniell i Rick - nie to nie może być ON! - A co?
- Wiem, że to zabrzmi psychicznie, ale... - przęłknęłam ślinę - Ja... Jestem... Amy McVey córka Ricka McVeya i Daniell Sharper.
Chłopaków zamurowało.
- T-t... To ty? - po dłuższej chwili wydusił Con.
- To ty jesteś tą zaginioną siostrą o której on ciągle gada? - upewnił się Ball.
- Tttak - nie chciałam patrzeć na Jamesa. Bałam się...
- Siostro - poczułam jak jego ramiona oplatają mnie.
- Już nas nic nie rozłączy.
- Forever?
- And togehter.
czwartek, 22 stycznia 2015
#Luke Hemmings
Jak co dzień, spokojnie szłam do szkoły, mijając jak zwykle listonosza, panią Hood i jej syna który do mnie pomachał. Nie było tym nic dziwnego, w końcu chodziliśmy razem do klasy, no nie?
- Cześć! - z piskiem przyleciały do mnie Kate i Cindy.
- Hej - przytuliłam je lekko. Wkurzało mnie to przymusowe witanie, ale cóż... Nie jest się w elicie za darmo. Niestety!
- Co tam słychać? - spytałam
- A wszystko po staremu... - zaczęła Kate ale Cindy przerwała jej w pół zdania.
- Widziałaś tego nowego? Podobno to kolega Ashtona - pisnęła podekscytowana blondi. Wkurzało mnie to wszystko, ale posłusznie spojrzałam we wskazanym przez nią kierunku.
Pod ścianą stał wysoki blondyn z kolczykiem w wardze. Obok niego stał Irwin, Hood i Clifford.
- Cześć - Ash dźgnął mnie w bok. Znajomi twierdzili że zachowujemy się jak para ale byliśmy tylko dobrymi przyjaciółmi.
- Cześć Ashton - mruknęła uwodzicielsko Cindy, podchodząc.do chłopaka i całując go w policzek.
- Przedstawisz nam swojego kolegę? - rzuciła zalotnie Kate.
- Hmmm... No dobra - odparł chłopak jakby był niepewny losu swojego kumpla.
- Luke Hemmings - blondyn skłonił się, na co dziewczęta zachichotały rumieniąc się.
Nowy popatrzył na mnie rozbawiony jakby pytając się, czy zawsze to tak wygląda. Skinęłam głową. Taka była prawda. Te dwie zachowywały się praktycznie jak dziwki. Więc dlaczego się z nimi przyjaźnię? Nie wiem. Ale mam nadzieję, że nie stanę się taka jak one.
- Ja jestem Emily, a to Cindy i Kate. - wskazałam dłonią na roześmiane blondynki.
- Miło mi.
- Hej, Vick, robię dzisiaj imprezę, wbijasz? - rzucił hasłem Mikey. W zasadzie z nim, jak i Ashem oraz Calumem miałam lepszy kontakt niż z dziewczynami. Może dlatego że oni nie byli fałszywi....
- Jeszcze się pytasz? - dzisiajniebieskowłosychłopak zaśmiał się.
- To było do przewidzenia.
Zadzwonił dzwonek.
- Dobra, my spadamy, mamy WF widzimy się na lunchu - Cal mnie przytulił a Luke puścił nam oczko. Jestem pewna że tamte dwie już miały mokro w majtkach.
- O! M! G! - Kate pomachała rękami.
Ja tylko uśmiechnęłam się i ruszyłam na lekcję.
****
Nadeszła wreszcie upragniona chwila. Czas lunchu. Razem z moimi 'przyjaciółkami' ruszyłam do stołówki. Uśmiechnęłam się do kobiety za ladą i poprosiłam o sałatkę. Kiedy odebrałam swoją porcję, ruszyłam do wolnego stolika.
- Hej, można? - obok mnie zatrzymał się Luke.
- Po co się pytasz, jasne że tak - uśmiechnęłam się.
- Ooooo... Heeej! - pisnęła Kate uwieszając się na chłopaku na co on spojrzał na mnie z przerażoną miną. Stłumiłam śmiech.
- Cześć - przy stoliku pojawiła się reszta bandy. Reszta lunchu upłynęła na luźnej rozmowie.
- To widzimy się u mnie. - rzucił Clifford na pożegnanie. Luke podszedł i mnie przytulił.
- Daj mi twój numer - wyszeptał, po czym się odsunął.
- 628816201 - podyktowałam a chłopak puścił mi tzw. strzałkę.
Zapisałam jego numer i rozeszliśmy się.
***
- Cześć! - krzyknęłam wchodzàc do domu.
- Siema sis - z kuchni wyłonił się Max.
- Idę na imprezę do Clifforda. - poinformowałam go na co tylko skinął głową.
Odrobiłam zadanie i zaczęłam przygotowywać się na imprezę. Ubrałam czarną bokserkę i czarne rurki. Delikatny makijaż i gotowe.
- Siemason! - rzuciłam się na Mikeya który witał gości.
- Hej! Luke już jest - na wzmiankę o jego kumplu zarumieniłam się.
- Cześć Vic - na dźwięk jego głosu uśmiechnęłam się.
- Witaj Luke.
- Drinka? - spytał.
- Z chęcią - przytaknęłam.
- Ymmm... Muszę iść - rzucił po 10 minutach rozmowy. Powiedziałam coś nie tak?
- Witajcie! Jesteśmy 5 seconds of summer!!!! - spojrzałam na scenę. Kiedy zobaczyłam znajome twarze uśmiechnęłam się. Chłopcy zagrali kilka piosenek, po czym Luke podszedł do mikrofonu.
- Tą piosenkę napisałem sam. Chciałbym ją zadedykować dziewczynie, którą poznałem jakieś 6 h temu. To dla ciebie - powiedział patrząc mi w oczy. - Piosenka nosi tytuł "Kiss me". Mam nadzieję, że wam się spodoba.
- Ah... To pewnie o mnie - obok mnie westchnęła Kate.
- Na 100% - dodała Cindy.
Zrobiłam to co robię od 6 h. Uśmiechnęłam się i wróciłam do obserwowania wokalisty.
--#--#--#--#--#+x+#--#--#-+#--#--
Wiem ze kiepski ale pisany na szybko i z goraczka. Nie chcialam zawiesc czytelnikow bloga o ile tacy sa. PROSZE JESLI KTOS TO CZYTA NIECH SKOMENTUJE! DLA WAS TO NIC A DLA MNIE WIELE. CHCE WIEDZIEC CO SADZICIE! PROSZE xx
poniedziałek, 19 stycznia 2015
#Beau Brooks
- Cześć! - dosiadł się do mnie jakiś chłopak. Popatrzyłam na niego. Markowe czarne Ray Bany zasłaniały oczy, a niebieska czapka z napisem "OBEY" była tak cholernie charakterystyczna.
- Cześć Jai - przywitałam się z chłopakiem bez zawachania.
- Akurat ja jestem Luke - zachichotał.
- Przepraszam - zarumieniłam się - ale na twojej czapce pisze "Jai Brooks".
Tym razem to on się zarumienił.
- Ups... Znowu się pomyliliśmy. - popatrzył na mnie.
- Długo jeździsz? - spytał wskazując na waveboarda leżącego obok mnie.
- Jakieś trzy lata - wzruszyłam ramionami. Nigdy mnie to szczególnie nie interesowało. Czerpię z tego przyjemność i to się liczy.
- Nauczysz mnie? - zrobił maślane oczka.
- Eh... No dobra, ale w zamian za to poznasz mnie z Beau - zaszantażowałam go.
- Dlaczego on ma większe branie? - wkurzył się.
- No bo to BB - zaśmiałam się.
- Aha! Foch! - odszedł kawałek.
- Dobra, nie chcesz się nauczyć, to nie - wstałam i zaczęłam iść w kierunku domu.
- Ugh... Zaczekaj! - krzyknął za mną Luke.
- Chodźmy do domu to cię poznam z resztą - odparł zrezygnowany na moje spojrzenie.
- Jeeej! - zaczęłam skakać. Popatrzył na mnie dziwnie.
- Jesteś psychiczna? - spytał niepewnie.
- Huehuehue NIE! - wrzasnęłam robiąc tzw. downa.
- W co ja się wpakowałem - jęknął chłopak.
- Wpakować to ty możesz porno do walizki - puściłam mu oczko i ruszyłam w kierunku który według mnie był właściwy.
Kiedy chłopak już pozbierał zęby z ławki, dogonił mnie i rzucił:
- Nie w tą stronę - posłusznie ruszyłam za nim.
- A co do porno... To tylko z tobą - mruknął.
- Słaby tekst - popatrzyłam na niego z rozbawieniem.
- Wiesz, dopiero się uczę - mrugnął do mnie.
- To jak do tej pory wytrzymałeś? Przecież ty jesteś niewyżyty! - spojrzałam na niego zdumiona.
- Wiesz, do tej pory one same się pchały do mnie, a tu nagle pojawia się jakiś wyjątek, który woli mojego starszego brata. Jest to dla mnie nowa, nieznana do tej pory sytuacja - powiedział chłopak.
- Cóż, życie jest pełne niespodzianek - wzruszyłam ramionami.
- To co...
- Co co?
- Ale, że co co co? - spojrzał na mnie zdumiony.
- No o co ci chodzi - strzeliłam face palma.
- Aaa! Chodziło mi o to co z tym porno - wyszczerzył się.
- Zapomnij - wystawiłam mu język, na co on odpowiedział tym samym.
- Popatrz synku, to jest właśnie to o czym ci mówiłam, mając na myśli upośledzenie psychiczne - powiedziała starsza pani wskazując na nas palcem.
Spojrzeliśmy po sobie i wybuchliśmy śmiechem. Nadal zataczając się z powodu głupawki dotarliśmy pod dom Brooks'ów.
- Beeaaauuu!!! Geju chodź tu! - wrzasnął Lukey wchodząc do mieszkania. Ja ruszyłam za nim rozglądając się na wszystkie strony z zaciekawieniem.
- Luke... Naprawdę nie śmieszą mnie męscy striptizerzy poprzebierani za klauny - umęczonym głosem powiedział starszy brat, wchodząc do pomieszczenia w którym się znajdowaliśmy.
- Beau!!!! - rzuciłam się na niego z piskiem. Chłopak, niczego się niespodziewający odruchowo mnie złapał.
- Nie wierzę, że to ty! - powiedziałam i wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że najstarszy Brooks nie ma na sobie koszulki. Zeszłam z niego rumieniąc się lekko.
- Cześć! - chłopak uśmiechnął się ciepło.
- Patrz Beau... Ta piękna dziewczyna, zamiast umówić się ze mną, stwierdziła, że chce Cię poznać - Luke zarzucił rękę na ramię chłopaka.
- No bo nie oszukujmy się geju, ale ty nie jesteś seksowny - Beau przesunął ręką po włosach, powodując tym samym ich zmierzwienie.
- Coś ty powiedział?! - bliźniak Luke'a - Jai - rzucił się na plecy ich starszego brata.
- Ani mi się waż obrażać mojego braciszka! - powiedział przytulając do siebie Lukey'a.
- Awww! - to było jedyne na co było mnie stać. Jai popatrzył na mnie i podszedł.
- Cześć maleńka, jesteś wielka -cmoknął w powietrzu. Zaczęłam się śmiać. Normalnie dostałam jakiejś głupawki. Wyjebałam się na dywanie i płakałam ze śmiechu. Luke patrzył na mnie ze zrozumieniem, Beau z zaciekawieniem, a Jai... Cóż, Jai był urażony.
- Prze.. Przepraszam - wykrztusiłam dławiąc się śmiechem - Kto was uczył tych tekstów?! - znowu zaczęłam się śmiać.
- Może przynieść ci wody? -zaproponował Beau.
- Tak poproszę - powiedziałam, kiedy opanowałam się choć trochę.
- Dzięki - przejęłam szklankę i upiłam łyk.
- Uhhh... Od razu lepiej - westchnęłam po czym spojrzałam na Jai'a i znowu dostałam napadu głupawki.
- Hahahahahahahahahahahahahah - zwijałam się ze śmechu.
- Jai idź stąd. I ty Luke też - starszy wygonił ich machnięciem ręki.
- Hej! Już spokój! - pomachał mi ręką przed nosem.
Posłusznie się uspokoiłam.
- To co teraz?
- Nie wiem, może...
- Cześć! Gramy w Fifę graaa... Dzień dobry! - do pokoju wpadł James.
- Cześć James! - pomachałam mu. Chłopak popatrzył na Beau pytająco.
- To koleżanka Luke'a - wyjaśnił krótko.
- Aaaa! - przeciągnął Yammouni.
- Hmm... Czyli Fifa nieaktualna - zaczął się zbierać do wyjścia.
- Nie czemu? Możecie zagrać, ja i tak już muszę iść - wstałam i ruszyłam do drzwi.
- Nie czekaj! - Jai wpadł do pokoju i wylądował pod moimi nogami. Podniósł głowę i uśmiechnął się do mnie. Za nim wyszedł Luke zacierając ręce.
- Czemu go popchałeś geju? - James wskoczył mu na plecy. Beau stanął za nimi i zaczął wykonywać ruchy jakby ich pieprzył.
- Aaaa!! Ohh... Bee..AU! Zwolnij! - zaczął jęczeć Jai.
- Hahahahahahahahahhahahahah - ja z nimi nie wyrabiam.
- To co zostaniesz u nas na noc? - Jai zrobił minę słodkiego pieska, co w jego wydaniu wyglądało jakby go prąd kopnął.
- Po tym co tu odstawiliście... - zawiesiłam głos, a chłopak posmutniał.
- Oczywiście, że tak! - bliźniacy zaczęli skakać wokół mnie i piszczeć.
- Ale śpię z...
- Ja jestem zajęty - wtrącił James.
- Ze mną ! - krzyknął Jai.
- Ze mną - natarł na niego Beau.
- Aha. ŻAL! - wrzasnął Luke - mnie zna najdłużej.
- To może teraz pozna innych? - zasugerował James, na co Luke zmierzył go morderczym spojrzeniem.
- To dobry pomysł. A że Jai jest bliźniakiem Luke'a to nie ma między nimi różnicy. A zatem, śpisz ze mną - najstarszy Brooks się uśmiechnął.
- Ej no! - wrzasnęli równocześnie.
- Wy nie macie nic do gadania - Beau otworzył przede mną drzwi do swojego pokoju.
- Coś czuję, że to będzie początek wielkiej przyjaźni...
niedziela, 18 stycznia 2015
#It hurts know that you're happy... 1.0

- Heeej! - z głośnym hukiem spadając ze schodów wylądował na mnie Michael. Tak, ten Michael. Michael Clifford. Nasuwa się pytanie: "Co ja robię w jego życiu?"
Pff.. Sama chciałabym to wiedzieć... To był przypadek...
-Mamo wychodzę - krzyknęłam głośno trzaskając drzwiami. Szłam na kolejną przechadzkę po okolicy. Zbiegłam po schodach, rozplątując po drodze kabelki od moich czerwonych słuchawek. Wsunęłam na nos czarne Ray Bany i ruszyłam przed siebie z dudniącą w uszach piosenką "TNT" znakomitego, rockowego zespołu... AC DC!!!!
Tak, wiem... Dziewczyna słuchająca hard rocka... Niecodzienny widok.
- Uważaj jak łazisz - burknęłam, kiedy wpadł na mnie jakiś chłopak.
- Cicho! Uciekaj! - wtedy zauważyłam biegnące za nim jakieś trzydzieści piszczących i płaczących dziewczyn.
- Czyżby byłe cię goniły? - powiedziałam niemiło.
- Zamknij ryj i biegnij - pociągnął mnie za sobą. Zatkało mnie, ale posłusznie ruszyłam za nim. Byłam dobrą sprinterką, dlatego zgubiliśmy ich w ciągu 15 minut. Zatrzymaliśmy się głośno dysząc.
- Teraz m wytłumaczysz co to było- wycelowałam w niego oskarżycielsko palcem.
- Fanki - wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic. Przyjrzałam mu się uważniej. Te włosy, oczy... Skądś go kojarzę. Strzeliłam głośnego palmface'a.
- Znam cię - chłopak zaśmiał sie.
- No to miło... Ale tak jakby ja nie wiem kim ty jesteś. - podrapał się po karku.
- Ah, no tak - strzeliłam drugiego palmface'a ale tym razem tylko w myślach.
- A więc...?- przeciągnął chłopak a ja przyłapałam się na tym że się w niego wpatruję.
- [T.I] jestem. - przedstawiłam się nie chcąc wyjść na jeszcze większą idiotkę.
- Ładnie - wyszczerzył się Michael.
- Ey Clifford, nie pozwalaj sobie - szturchnęłam go przyjacielsko w ramię.
- Zapraszam - chłopak otworzył przede mną drzwi. Popatrzyłam na niego zdziwiona.
- No jakby nie było jesteśmy dość daleko od miejsca w którym się znaleźliśmy a poza tym sądząc po tym że mnie rozpoznałaś, to jesteś naszą fanką i NIE WIERZĘ że nie chcesz poznać reszty zespołu - wyszczerzył się.
- A skąd wiesz że jestem fanką? Może akurat was hejtuję i stąd cię znam? - spytałam go. Mina mu zrzedła.
- Żartowałam, uwielbiam was - poczochrałam go po włosach.
- To co jedziemy? - chłopak posłał mi najpiękniejszy uśmiech na świecie.
- Jasne - odpowiedziałam.
- OMFG!!! Jestem taka podekscytowana!! Wreszcie poznam najseksowniejszego chłopaka na tym świecie!! - zaczęłam piszczeć.
- Ekhem. Mnie już poznałaś - zaśmiałam się.
- Mówię o Ashtonie!
- Nieprawda!
- Prawda!
- Kot!
- Co? - zbaraniałam.
- Nic. - chłopak wzruszył ramionami.
Popatrzyłam na niego dziwnie.
- Okeeejjj... - przeciągnęłam.
- Wchodź - przekręcił klucz i wpuścił mnie do domu.
- Chłopaki! Chcę wam kogoś przedstawić - wrzasnął i po chwili przede mną w równym rządku ustawiła się reszta 5sos.
- Ash! - rzuciłam się z piskiem blondynowi na szyję przez co wylądowaliśmy na kanapie.
- Rozumiem, że chcesz się znaleźć ze mną w łóżku ale myślę, że będzie nam lepiej bez świadków - mruknął cicho do mojego ucha.
- Ey no! Mnie tak nie przywitałaś - fochnął się Mikey.
- Bo to Ash - wzruszyłam ramionami jakby to było banalnie proste.
- Dobra, więc ja jestem [T.I] a was znam więc nie musicie się przedstawiać. - uśmiechnęłam się.
- Halo! Ziemia do [T.I] - Mikey pstryknął mi palcami przed nosem.
- Czemu się zamyśliłaś? - spytał zaciekawiony.
- Wspominałam nasze pierwsze spotkanie.
- Oh yeah... Jak cię tylko zobaczyłem to wiedziałem, że się zaprzyjaźnimy.
- Chyba raczej jak na mnie wpadłeś - zauważyłam złośliwie.
- Oj tam oj tam - zaśmiał się.
- Dziękuję za to że jesteś - przytuliłam go mocno - Kocham Cię bracie.
- Ja ciebie też siostrzyczko... Ja ciebie też...
Przecież losem rządzi przypadek?
czwartek, 1 stycznia 2015
#Ashton Irwin
Wystukiwalam rytm, uderzając palcami w szkolną ławkę. Rozejrzalam się po klasie. Nie tylko ja byłam znudzona. Pan Higgings nigdy nie mówił ciekawie. Po chwili usłyszałam jak ktoś zaczyna stukać długopisem wpasowując się do wystukiwanej przeze mnie melodii. Odwróciłam się. Trzy ławki za mną siedział niejaki Ash... Gwiazda szkolnej estrady. Razem z 3 przyjaciół grał w zespole 5sos, 5 Seconds Of Summer.
Muszę przyznać, że grali całkiem dobrze. Widząc, że mu się przyglądam uśmiechnął się. Odpowiedziałam na ten gest i odwróciłam się do tablicy. Popatrzyłam na zegarek. Jeszcze 15 minut... Aghhh!!! Nie wytrzymam! Jęknęłam cicho, na co wkurzony nauczyciel nakazał mi opuścić klasę. Przejechałam ręką po twarzy rozluźniając się. Mam wolne... Po chwili usłyszałam trzask zamykanych drzwi za mną. Po raz kolejny obejrzałam się i po raz kolejny zobaczyłam Ash'a. Dotknął ucha, lekko się krzywiąc. - Pan Higgings to ma jednak mocną rękę - zaśmiałam się. - Za co wyleciałeś? - spytałam nadal rozbawiona. - Uznajmy, iż nie mniemałem, że na lekcji nie wolno wydobywać z gardła dźwięków adekwatnych do układających się w niezrozumiałą dla śmiertelnika symfonię dźwięków. - zakończył z poetycką pozą. - Jednym słowem, zacząłeś śpiewać? - popatrzyłam na niego. Skrzywił się. - Moja wersja brzmi lepiej - roześmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę parku. Szliśmy w niekrępującej ciszy. - Zapraszam na kawę - Ashton otworzył przede mną drzwi do Sturbucksa. - OMFG! OMFG! Nie wierzę!! Zostałam zaproszona przez Ashtona Irwina do kawiarni! Czekaj tylko napisze na fb i tt! - wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. - Dzięki - podziękowałam kiedy podał mi frappucino. - Nie ma za co. Chodź się przejść - wybiegł nie biorąc reszty. Zaśmiałam się i pobiegłam za nim. Znalazłam go przed fontanną. Stał do mnie tyłem, więc korzystając z okazji pchnęłam go do środka. Nie przewidziałam że chłopak pociągnie mnie za sobą. Teraz leżeliśmy cali mokrzy i zalewaliśmy się z sytuacji. - Wiesz co Irwin, całkiem spoko z ciebie gość - uśmiechnęłam się do blondyna. - Wiesz co, [T.N] całkiem spoko z ciebie gościówa - znowu wybuchliśmy śmiechem. - Chodź do mnie, dam ci coś na przebranie - wyciągnął rękę pomagając mi wstać i wyjść z fontanny. Wróciliśmy pod szkołę po jego samochód. Wytrzeszczylam oczy widząc jak kieruje się ku czarnemu BMW. - Zarobiłem na koncertach z chłopakami - wyszczerzył się. - Wow... Cudne jest... - przejechałam palcem po karoserii. - Zapraszam - otworzył przede mną drzwi. Wsiadłam a za chwilę chłopak pojawił się po mojej prawej stronie. - To... Gdzie mieszkasz? - spytałam zaciekawiona. - Zobaczysz - uśmiechnął się tajemniczo. - Ale uprzedzam, że nie mieszkam sam. - Wiem. Mieszkasz z Calumem, Luke'em i Michael'em. Razem tworzycie zespół 5sos. Tadaaaam! - roześmialiśmy się. - Od razu uprzedzam przed Cliffordem. Nie wiadomo jaki kolor bedzie dziś miał. - powiedział otwierając przede mną drzwi. - Ash, ty geju, gdzie byłeś? - wydarł się Cal wychodząc z salonu. - Hmmm... - mruknął widząc mnie. - Ty nie jesteś Ash - stwierdził po chwili oględzin. - No co ty nie powiesz - sarkastycznie rzucił Ashton, zamykając drzwi. - Czeee... Hej śliczna! - rzucił Luke dołączając do naszej grupy. - Cześć Lukeeeeey! - rzuciłam się na niego. - Wow Wow! Spokojnie, starczy mnie dla wszystkich - wydusił kiedy reszta rzuciła się na nas i leżeliśmy na podłodze jako wielka kanapka. - Jeszcze ja! - na górze wylądował Michael. - Help! - wymusiłam z siebie wydobycie głosu. - Chodź dam ci coś na przebranie - Irwin pociągnął mnie za sobą, kiedy wydostaliśmy się z tej ludzkiej plątaniny. Weszliśmy do jego pokoju. W kącie zobaczyłam stojącą perkusję. - Trzymaj - podał mi jakiś podkoszulek i dresy. On sam ściągnął koszulkę która miał na sobie. - Nie ubierasz się? - spytałam go zdziwiona. - A co, rozpraszam cię? - Zaśmiał się. - Nie masz czym - wytknęłam mu język. Zrobił obrażona mine i wyszedł. Przebrałam się i zeszłam na dół. Michael popatrzył na mnie - Zajebiste buty, idziemy się jebać? - Okej - rzuciłam. - To zapraszam - złapał mnie za rękę i pociągnął na górę. Miny chłopaków - bezcenne. Zaśmiałam się pod nosem. - To co robimy? - spytał kiedy znaleźliśmy się w jego pokoju. - Nie wiem, porozmawiajmy - uśmiechnęłam się. - Gramy w 20 pytań? - zaproponował na co z radością przytaknęłam. - Ulubiony kolor? - spytał. - Niebieski. Kolor włosów jutro? - moja kolej. - Hmmm... Niebieski - mrugnął. - Co sądzisz o Ash'u? - Jest całkiem spoko - wzruszyłam ramionami. - Ewww... I tylko spoko? Nie podoba ci się? - zachichotał niczym swatka. - Yyy... Nie - skłamałam. - Tsaa... Jasne, ale powiem ci coś w tajemnicy - rozejrzał się i nachylił do mnie. Czułam jego ciepły, lekko miętowy oddech na mojej szyi. - Ty też mu się podobasz - poczułam chłód kiedy się odsuwał. - Ash! - kiedy blondyn się pojawił, Mikey wstał i powiedział: - Nie spieprzcie tego oboje - i wyszedł. - Chyba musimy porozmawiać...