poniedziałek, 26 stycznia 2015

#James McVey

- Witamy w kawiarni Sturbucks. Czy mogę przyjąć Twoje zamówienie? - wyrecytowałam standardową formułkę. Z powodu braku zainteresowania ze strony klienta podniosłam wzrok.
Przede mną siedziała jaszczurka czy jak to tam nazwać.
- Hmm... - ciekawe skąd ona się tu wzięła.
- Oh, widzę że poznałaś już Rexa - obok mnie jak spod ziemi wyrósł chłopak. Popatrzyłam na niego.
- Znam cię - wyszczerzył zęby.
- Tak? - uniosłam brwi - Jesteś psychicznym mordercą?
- Hmmm... Przeszkadzało by ci to? - zbliżył się do mnie nie zostawiając między nami żadnej wolnej przestrzeni.
- Hej! Ty masz pracować a nie gadać! - moja szefowa. Urocza kobieta *sarkazm*.
- Już, przepraszam - przewróciłam oczami.
- I nie rób głupich min bo ci z pensji obetnę  warknęła po czym wróciła do poprzedniej czynności, którą było piłowanie wściekle różowych paznokci.
- Urocza osóbka - skomentował chłopak.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - ziroznizowałam.
- Słuchaj... Emmm.. Nie wiem jak masz na imię. Mógłbyś dać mi przestrzeń do pracy?
- Connor.
-Co?! - niezrozumiałam.
- Connor jestem. A ten chłopak co stoi za tobą od 10 min to James.
Odwróciłam się gwałtownie. Za mną stał uśmiechnięty blondyn.
- Hmmm... Siądźcie gdzieś zaraz przyjdę - powiedziałam. Za trzy minuty kończy się moja zmiana.

***

Po upływie wyznaczonego czasu dosiadłam się do stolika Connora i James'a.
- Jestem - odetchnęłam z ulgą.
- To ja zapraszam na kawę. - wyszczerzył się James.
- Błagam tylko nie tu - jęknęłam cicho.
- No raczej. - Connor puścił mi oczko. - Idziemy do nas.
-Ale ja nic o was nie wiem - zaczęłam się bronić.
- To się dowiesz - James przerzucił mnie przez ramię i po chwili znaleźliśmy się pod ich domem.
- Zapraszam - szarmancko otworzył przede mną drzwi.
- Więc ja jestem Connor Ball a to jest James McVey...
Sparaliżowało mnie. To nie może być ten McVey!
- Jak mają na imię twoi rodzice? - spytałam lekko drżącym głosem.
- Daniell i Rick - nie to nie może być ON! - A co?
- Wiem, że to zabrzmi psychicznie, ale... - przęłknęłam ślinę - Ja... Jestem... Amy McVey córka Ricka McVeya i Daniell Sharper.
Chłopaków zamurowało.
- T-t... To ty? - po dłuższej chwili wydusił Con.
- To ty jesteś tą zaginioną siostrą o której on ciągle gada? - upewnił się Ball.
- Tttak - nie chciałam patrzeć na Jamesa. Bałam się...
- Siostro - poczułam jak jego ramiona oplatają mnie.
- Już nas nic nie rozłączy.
- Forever?
- And togehter.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz