- Wchodzicie za 3... 2... - wysoki mężcyzna ze słuchawkami na uszach, zatrzymał się obok nas. Poczułem jego dłonie na moich barkach i chwilę później zostałem brutalnie wypchnięty na scenę.
Zatoczyłem się i mało brakowało a zaliczyłbym glebę ze sceny. Teoretycznie nie byłoby w tym nic złego, poza faktem, że fanki by mnie rozebrały. Dosłownie.
Odkąd pokazałem swój "kaloryfer" na plaży w Melbourne, codziennie dostaję całkiem sporo różnych propozycji. Taaak... Zdecydowanie, mam w czym wybierać.
Boże, o czym ty myślisz Mikey... Pokręciłem z niedowierzaniem głową.
Tsaa... Wiem, dziwny jestem.
Teraz już na spokojnie, a przynajmniej tak mi się wydawało, ruszyłem na scenę.
Ale oczywiście, ja to ja - zaplątałem się w kabel od mojej gitary i wylądowałem na czarnej podłodze. Nieznacznie poruszyłem nogą, budząc śmiech zarówno w zespole, fanach jak i operatorach kamer.
No ale śmieszne. Ha. Ha.
Podniosłem się, otrzepując niewidzialny pyłek z moich czarnych rurek.
- Witajcie. Jak już wiecie, jest to pierwszy koncert tego typu. W tej urnie - wskazałem na ogromne pudło - znajdują się nazwiska 24 osób. Jedna z nich spędzi z nami cały jutrzejszy dzień - odpowiedziały mi głośne piski. No tak, w końcu każdy pragnie spędzić ze mną te 24 godziny.
- Werble proszę! - Luke wczuł się w rolę i zamknął oczy. Jego ręka chwilę błądziła, szukając tej jedynej karteczki, aż w końcu wyciągnął świstek. Ten mały kawałek papieru był obiektem marzeń każdego osobnika znajdującego się tutaj, na Torwarze (czekamy! XD).
Blondyn rozwinął karteczkę i zbliżając mikrofon do ust odczytał dwa wyrazy
- Lucy Grey - usłyszałem jęki zawodu i zauważyłem brunetkę usiłującą dostać się na scenę. Trąciłem łokciem ochroniarza, wskazując mu na dziewczynę. Mężczyzna na szczęście zrozumiał o co mi chodzi i po chwili Lucy stała obok mnie.
- Cześć Michael - przytuliła mnie a potem podeszła do pozostałej trójki. Widziałem jak rozmawia z Ashtonem. Chłopak zaśmiał się i pokiwał z rozbawieniem na tak. Zastanowiło mnie to. Po chwili do dziewczyny podszedł jeden z tych gości co w czasie naszego koncertu stoją i nic nie robią, a zwą się dźwiękowcami. Patrzyłem jak zakłada jej słuchawki. To nie jest normalne. W końcu to nie... Zaraz, czekaj! Co?! On oddał jej pałeczki, JEJ? Osobie której nie zna? Zaraz! Ona siada za perkusją! LOl, będzie grać! Byłem mocno zdziwiony. Ash nigdy nie pozwalał nikomu poza Devinem zbliżać się do "cudu".
-Dobra! - Ashton pojawił się obok nas z gitarą w ręce.
- Powitajcie naszą nową perkusistkę! - z tłumu dobiegły piski.
Dziewczyna usmiechnęła się do perkusisty i zaczęła grać.
Bez problemu rozpoznałem piosenkę. Long Way Home, heh. Trzeba przyznać, że dziewczyna ma talent. Szczerze mówiąc, to nie widziałem różnicy pomiędzy nią a Ashtonem. Ale lepiej żeby on o tym nie wiedział... A właśnie, propo Asha. Spojrzałem na chłopaka. Stał w miejscu z otwartą buzią i wpatrywał się w Lucy.
- Take me back to the middle nowhere - dopiero głos Luke'a przywrócił go do rzeczywistości i zaczął grać.
- Brawa dla Lucy!!! - wrzasnął na koniec piosenki.
Usłyszeliśmy w odpowiedzi taki hałas, że... No, wiecie co mam na myśli. Dziewczyna z uśmiechem podeszła do Ashtona i wręczyła mu pałeczki, chwilę później przybijając żółwika. Widziałem jak stawiając małe kroki znika ze sceny odprowadzana przez Ashtona wzrokiem. Uuuu... Ktoś tu się zakochał. Popatrzyłem na Asha. Przyłapany przeze mnie na podglądaniu koleżanki, zarumienił się.
- Zaraz wrócę - powiedział i zniknął na backstage'u. Kiedy za perkusją usiadł Josh, zrozumiałem, że będzie to nieco dłuższy odcinek czasu.
Hmmm... Mam nadzieję, że jeszcze nie zostanę wujkiem...
Imaginy o 5sos, The Vamps, The Janoskians i innych "fejmach". Miłego czytania! :)
piątek, 6 lutego 2015
#5 Seconds Of Summer
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Haha, Michael zboczencu ❤️😂
OdpowiedzUsuń