niedziela, 8 lutego 2015

#Ashton Irwin 0.2

Dwie sprawy.
1. 2 komentarze = następna część
2. Piszcie czy w 3 części ma pojawić się scena +18

Dziękuję za 400 wyświetleń. Boli, że jest tak mało komentarzy, dlatego patrzcie punkt 1.

Yah! Wygrałem. Pokazałem mu, że nie zawsze to on będzie na pierwszym miejscu.
- Brawo! - Clifford syknął podnosząc się z podłogi - Widać nie jesteś aż takim chujem i umiesz się bić.
- Oh, dziękuję - teatralnym gestem skłoniłem się przed Michaelem.
- Dobra ludzie! - wrzasnąłem.
Wokół zrobiło się cicho.
- Zapraszam wszystkich do klubu świętować moje zwycięstwo!!! Dzisiaj pijecie na mój koszt!!! - odpowiedział mi głośny wrzask.
Wszyscy w tym miejscu lubili się napić. A co dopiero za darmo.
Wsiadłem do mojego auta po drodze zgarniając jakąś dziewczynę, i ruszyłem do "Anacondy".
Z głośników dobiegała piosenka... Ummm... W zasadzie nie pamiętam tytułu, heh.
- Wysiadaj - warknąłem w stronę dziewczyny nie zaszczycając jej spojrzeniem. Żadna dziwka nie jest warta mojej uwagi poza chwilą, kiedy robi mi loda. Tak było, jest i będzie.
- Siema! Gratuluję stary! - podbiegł do mnie Hood skacząc niczym piłka. Mimowolnie uśmiechnąłem się. Niezależnie od nastroju on sprawiał, że kąciki moich ust unosiły się ku górze. To było w zasadzie jeszcze dziecko, ale wysoko cenione jako diler. No bo kto by pomyślał, że taki mały, wesoły Calum przenosi Marihuanę? Nielogiczne, prawda?
- Dzięk Cal - poklepałem go po ramieniu.
- Chodź się napić mistrzu - Hemmings zaciągnął mnie do stolika gdzie siedziała reszta gangu. Odebrałem gratulacje i groźby, pogadałem chwilę z McVey'em i ruszyłem do baru.
- Co podać? - spytała barmanka, nachylając się tak, abym mógł zobaczyć jej dekolt. No nie powiem, całkiem, całkiem. Ale to ciągle za mało aby postawić mnie na baczność.
- Trzy razy Mojito - wiedziałem, że moi kumple także się napiją drinka. Wróciłem do stolika, gdzie na blacie jakaś dziewczyna uprawiała striptiz. Rozsiadłem się wygodnie przyciągając do siebie niemal nagą brunetkę. Patrzyłem jak nieletnia dziwka kręci tyłkiem przed moim nosem i czułem rozruch w spodniach.
- Oh, widzę, że ktoś ma problem - dziewczyna zeszła ze stołu i usiadła na mnie okrakiem.
- Pomóc ci? - spytała poruszając szybko biodrami. Doprowadzało mnie to do szaleństwa. Jęknąłem. Brunetka wstała.
- Widzimy się za godzinę - puściła mi oczko i wyszła z klubu.
Jeszcze 60 minut. Wytrzymam.
- Stary. Pijemy! - wiedziałem że i tak się nachlejemy więc czemu nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz