Kręcone włosy. Ahhh... I te oczy... Jestem taki przystojny agh... Nosz kurde nie wytrzymam! Muszę przytulić tego seksiaka w lustrze. Ocknąłem się w momencie, w którym uderzyłem klatką piersiową o taflę szkła. Gwałtownie odskoczyłem czując zimno rozchodzące się po moim ciele.
- Znowu Brad? - do pokoju bez pytania wparował Connor. Byłem wściekły na niego za to wchodzenie bez uprzedzania. A gdybym był zajęty... CZYMŚ?! To nie byłoby miłe... Chłopak widząc moją naburmuszoną minę zaśmiał się cicho.
- Oj już nie bądź zły - wsadził dłoń w moje włosy i ruszył ręką na boki. Czekaj. On. Zniszczył. Moją. Fryzurę. Moją.
- Ty geju! Nie żyjesz! - rzuciłem się na niego. On przestraszony moim nagłym ruchem podskoczył i pisnął. Chwilę później biegałem za nim po całym naszym mieszkaniu.
- Dopadnę cię pedale! - wrzasnąłem kiedy basista zniknął w swoim pokoju zamykając mi drzwi przed nosem.
- Brad. Zjedz snickersa. Kiedy jesteś głodny, zaczynasz gwiazdorzyć - obok mnie jak spod ziemi wyrósł James, trzymający w ręce mały, słodko-słony, oblany czekoladą smakołyk. Przewróciłem oczami, ale posłusznie wziąłem od niego batonik, odwijając lekko szeleszczące opakowanie. Powoli wgryzłem się w karmelową masę z orzechami. O tak... Tego mi było trzeba... Czułem smak na moim języku. Ugryzłem drugi raz... Ahh... Otwarłem przymknięte do tej pory oczy i zostałem obdarowany rozbawionym spojrzeniem ze strony Jamesa.
- Lepiej?
- Lepiej - przytaknąłem i wróciłem do swojego pokoju. Zatrzymałem się przed lustrem, które nosiło ślad po mojej sylwetce. Normalka.
- Conn! - zawołałem wsłuchując się w ciszę przed drzwiami. Na korytarzu rozległy się kroki, stopniowo narastając w miarę zbliżania się chłopaka.
- Co, już się odgejowałeś? - Con zaśmiał się. Przewróciłem oczami. Koledzy często wypominali mi moje niezwykle wyrafinowane wyzwiska.
- Dobra, zluzuj - znowu zachichotał kiedy zauważył moją naburmuszoną minę. Znowu poczułem jego rękę mierzwiącą moje włosy.
Wara. Od. Moich. Włosów.
- Aghr - warknąłem.
- Po co mnie wołałeś? - blondyn nonszalanckim ruchem oparł się o futrynę drzwi od łazienki, w której poprawiałem fryzurę, którą dwie minuty temu zdemolował.
- Idziemy na deskę? - rzuciłem zaczesując włosy do góry. Uśmiechnąłem się do mojego odbicia.
- Słuchasz mnie wogóle? - Connor prychnął ze śmiechem.
- Co?? A... Tak. Co mówiłeś? - posłałem uroczy uśmiech w jego kierunku.
- Tak.
- No to super - klasnąłem w dłonie i ruszyłem do garażu po deskę.
- Jedziemy.
Imaginy o 5sos, The Vamps, The Janoskians i innych "fejmach". Miłego czytania! :)
piątek, 6 lutego 2015
#Bradley Will Simpson
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz