Krzyk. Wrzask. Wrzawa tłumu...
Ciągle nie mogę się przyzwyczaić... Przecież jestem tylko zwykłym chłopakiem. Ani wybitnie przystojny ani utalentowany. Co innego reszta... Przecież Ashton jak zacznie wywijać tymi pałeczkami to jest w stanie rozwalić bęben (przyp. aut. taka sytuacja miała miejsce XD), Luke wczuwa się w to co gra, a Michael... A Michael to po prostu Michael. Wiecznie rozbiegany, roześmiany i pełny energii. I wśród nich taki ja. Calum Hood...
- Cześć Cal - obok mnie usiadł Ash - znowu deprecha?
Przytaknąłem. Podobne myśli męczyły mnie odkąd zerwałem z Lizz.
- Wiesz że to nieprawda. Gdybyś był niewybitny to nikt by cię nie wybrał. Jesteś genialny. Grasz na basie jak nikt inny a śpiewasz tak że tylko pozazdrościć - tak. Ashton był zdecydowanie tym najweselszym.
- Dzięki bracie - uśmiechnąłem się do niego.
Perkusista poklepał mnie po ramieniu.
- Chodź i daj wycisk publice razem z nami - obok naszej dwójki pojawił się Luke i Michael.
Uśmiechnąłem się do nich.
Bo przecież jestem dobry, prawda?
- 3... 2... 1...
Wyskoczyliśmy na scenę grając "What I like about you". To było wspaniałe. Grać i widzieć jak publika szaleje razem z tobą.
- Cześć! - odpowiedział mi głośny pisk.
- Jesteśmy 5 seconds of summer - kontynuował Luke
- I cieszymy się że tu z nami jesteście - zakończył Michael.
- Aha. Czyli ja już nie mam nic do powiedzenia! - obraził się Ash.
- Ups - zaśmiałem się.
- I ty Calumie przeciwko mnie? - oburzył się.
Pokręciłem głową z rozbawieniem.
- Pierwszą piosenką jaką zagramy będzie "Beside You" - odwróciliśmy się. Ashton zamiast zacząć grać, układał pasjansa na perkusji.
- Ash - Luke spojrzał na niego z wyrzutem.
- No co? Pasjansa układam - odparł do mikrofonu.
- Widział ktoś dwójkę serce? Gdzieś mi się zapodziała - zaczął szukać.
- Josh! - krzyknąłem do mikrofonu.
Chwilę później na scenie pojawił się perkusista 1D band.
- No dobra już gram - Ash zaczął wybijać rytm na perkusji.
- Dzięki - zaśmiałem się a Josh pokazał kciuki w górę i zniknął.
- Byliśmy 5sos! Teraz przed wami.... One Direction!!! - Luke z mikrofonem obrócił się ku wchodzącemu na scenę 1D.
Przybiłem żółwika z Niallem.
- Było świetnie - uśmiechnął się i zeszliśmy ze sceny.
Bo to wspaniałe mieć przyjaciela. A co dopiero trzech, ba! Nawet dziesięciu! To wspaniałe.
Wasz Calum xx
Zamknąłem klapkę od laptopa i z uśmiechem położyłem się spać. Do jutra pewnie będzie 29 tys komentarzy pod moim postem, ale ja nie zamierzam ich czytać. W końcu mam przyjaciół...
Bo mieć innych ludzi wokół siebie jest fajne
I sprawia, że wszystko jest lepsze....
----
Krótko: miał być rano, ale...
Ja + moi kuzyni na lodowisku + przyszła nowa gitara + byłam na próbie sprzętu = totalne zakręcenie :)
KOMENTUJCIE!
Genialne! Ujmujace w swej prostocie haha xd piszesz coraz lepiej, a myslalam ze lepiej juz sie nie da :D czekam na kolejny post! *-*
OdpowiedzUsuńEwczii x