Środek zimy w Londynie.
Marzenie wielu osób.
Niestety, muszę was zawieść. Szczęśliwi ludzie chodzący po parku obsypanym białym puchem - to mit. W rzeczywistości śnieg jest brudny, porozjeżdżany przez kursujące taksówki. Ludzie są przemoknięci i warczą pod nosem na wszystkich wkoło. Nie masz co liczyć na oberwanie śnieżką od jakiegoś przystojniaka, głównie dlatego, że ich poprostu nie ma.
Taaak... Zdecydowanie to nie jest miejsce dla zwykłych ludzi.
A ja nie jestem zwykłym człowiekiem.
Supermanem także nie.
Ale mam coś, co mnie wyróżnia od innych.
Coś, co zawsze poprawia mi humor.
Mam PASJĘ.
Większość z was pewnie nawet nie wie co to pasja.
Pasja to coś co nigdy ci się nie znudzi.
Możesz to robić godzinami, a i tak nie masz dość.
Moją pasją są łyżwy.
Dlatego Londyn dla mnie jest wspaniałym miejscem.
Nawet teraz, o godzinie 3 nad ranem, kiedy idę w kierunku lodowiska. Drżącymi z zimna (a może strachu?) dłońmi przekręciłam skradziony dozorcy klucz w drzwiach wejściowych. Odetchnęłam z ulgą gdy zamek przeskoczył, informując o usunięciu blokady. Cicho stawiając kroki przeszłam do szatni, gdzie ściągnęłam kurtkę i założyłam łyżwy. Idąc po gumie w kierunku lodowiska rozplątywałam kabelki od słuchawek. Cisza na lodowisku zazwyczaj była nieznośna.
Zazwyczaj?
A czemu dzisiaj nie?
Otóż... Problem w tym, że dzisiaj nie było cicho.
Wręcz przeciwnie.
Z idealnie płaskiej taflii słychać było głośne śmiechy.
- Ekhem - ktoś za mną odchrząknął. Podskoczyłam gwałtownie, tracąc równowagę i lądując w ramionach tajemniczego ktosia.
- Ykhm... Dzięki - powiedziałam do chłopaka, bo tyle mogłam zauważyć w trakcie mojego lotu.
- Connor jestem - przedstawił się.
- Sara - przytulił mnie lekko i ruszyluśmy na lód.
Po tafli zgrzytały już trzy pary hokejówek. Przyjrzałam się uważniej chłopakom wariującym po taflii.
Ten z loczkami jest charakterystyczny... Palnęłam się otwartą dłonią w czoło. Niestety... Mój geniusz wyłączył mi zdolność kojarzenia faktów. Naprawdę! Jak wchodzisz na lodowisko, to zajmuj się tylko i wyłącznie tym, gdzie stawiasz nogi.
Jak już mówiłam...
Wylądowałam na tyłku przed The Vamps. Przed zespołem, na widok którego miliony dziewczyn na świecie mdleje.
A ja sobie jeżdżę przed nimi na tyłku.
- Dzięki Bradley - wstałam korzystając z pomocnej dłoni chłopaka.
- Ej to ty nas znasz? - ConCon był zdziwiony.
- Tak jakby... Jesteście na każdym plakacie w okolicy - odepchnęłam się.
- A co ty tu robisz? - spytał zaciekawiony James jadąc tyłem przede mną.
- Uważaj - rzuciłam rozbawiona kiedy wjechał w bandę.
- Nie odpowiedziałaś - wyrzut w jego głosie był bardzo dobrze słyszalny.
- Jeżdżę.
- Tyle to wiem - McVey przewrócił oczami - Chodzi mi o to jak się tu dostałaś
- Mam klucz.
- Wolę nie wiedzieć skąd.
Jeździliśmy jeszcze dwie godziny i trzeba było uciekać przed otwarciem.
- Dasz mi twój numer? - spytał James.
- Jeśli mamy się jeszcze spotkać, to połączy nas PASJA.
****---++*****+'&":+&
Kiepski ale pisany.... Jest konkretnie 2:33 i... Wiem ze sie tego nie spodziewałaś Ewa, ale jak mnie zostawiłaś to cóż :'c
ENJOY xx
+O Bosz.... Rozwala mnie to zdjęcie... Idioci :*
Haha super! Rzeczywiście, nie spodziewałam się, ale musisz przyznać, że o w pół do trzeciej w nocy normalne jest, iż się śpi :D
OdpowiedzUsuńCzeeeekam dalej!
Ewczu xx
44 year-old Analyst Programmer Bernadene Doppler, hailing from Vanier enjoys watching movies like Benji and Swimming. Took a trip to Archaeological Site of Atapuerca and drives a Aston Martin DB5. Czytaj dalej
OdpowiedzUsuń